Wypełnione żagle napinają szoty. Pasat ma siłę cztery w skali Beauforta. Tylko czasami porywy osiagają piątkę. Ciepło. Wysokie chmury przysłaniają część nieba. Dają odpoczynek od słońca. Trzymetrowe fale przychodzą z wiatrem. Unoszą rufy Setek. Zabierają łódkę i żeglarza na surfing. Jazda. Fala przechodzi. Kadłub zwalnia. Nadchodzi następna fala. Wysoka. Znika pod rufą. Jacht przyspiesza. Surfing. Jest pięknie. Jeszcze można odsuwać myśl o bliskiej mecie. Jeszcze trwa przygoda. Zostało 75 mil. Prowadzi Jakub Toruński. Siedem mil za Scorchem płynie Nuts Iana Cartera. JaTam Dariusza Klara pięćdziesiąt mil na wschodzie.
Ian Carter: "Wczoraj i dziś mieliśmy dobrą żeglugę. Wiatr wschodnio-północno-wschodni ponad 15 węzłów i słońce. Został jeden dzień! Trzeba będzie znaleźć miejsce na kotwicę w ciemności. Dziś w nocy bezchmurne, rozgwieżdżone niebo."
Jakub Toruński: "No dzisiaj to jest jak obiecywali w folderach reklamowych tegp SPA. Wieje równo, kołysze zrozumiale. I samo się robi 5.33kn. Wujku daleko jeszcze? 140nm!"
"Wygląda na to, że to ostatni dzień tego przelotu. Świta Ogarniam sie, pranie prasowanie Zakładam silnik i pytam grzecznie czy odpali Szkoda, że nareszcie."

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz